Nowenna Pompejańska świadectwa Fri, 01 Apr 2016 12:46:44 +0000 Joomla! - Open Source Content Management pl-pl Iwona: Choroba się zatrzymała /zdrowie/item/156-choroba-sie-zatrzymala.html /zdrowie/item/156-choroba-sie-zatrzymala.html

pompejańska 2W listopadzie 2012 roku, u synka mojej kuzynki mającego wówczas 8 miesięcy, zdiagnozowano chorobę genetyczną, która według wszelkich dotychczasowych badań i doświadczeń powoduje śmierć dziecka przed 10 rokiem życia. Wykonano kilka badań i każde z nich potwierdziło diagnozę. Rozpacz rodziców była ogromna. Choć mieli pieniądze byli bezsilni wobec tej strasznej choroby, na którą nie ma żadnego lekarstwa. Lekarze doradzili im, aby wykonali bardzo szczegółowe badanie, które wymagało wysłania próbek do USA.

Na wyniki trzeba była zaczekać około dwóch miesięcy, więc ten czas postanowili poświęcić na modlitwę różańcową do Matki Bożej Pompejańskiej. Po długich tygodniach oczekiwań otrzymali odpowiedź z kliniki w USA. Choroba zatrzymała się, a ich syn rozwija się tak, jakby nigdy nic się nie stało. Jakby nigdy nie był chory... Nie muszę chyba mówić dzięki komu ta historia tak pięknie się skończyła...? Ale chcę Wam wszystkim powiedzieć – módlcie się na różańcu ! To jest takie piękne i potężne...

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Zdrowie Sat, 26 Mar 2016 06:04:55 +0000
Anna: Nowenna w intencji rodziny /rodzina/item/155-nowenna-w-intencji-rodziny.html /rodzina/item/155-nowenna-w-intencji-rodziny.html

nowenna 50Coś mnie ciągnie do różańca. Bardzo chciałam odmówić kolejną nowennę pompejańską, mimo tego, że poprzednie były „słabej jakości". Byłam znudzona, nie mogłam się skupić, czekałam każdego dnia żeby tylko skończyć. Mój uparty charakter, pomógł mi dobrnąć do końca, choć była to dla mnie męczarnia. A jednak minął krótki czas i znowu nie mogłam sobie wybić z głowy myśli o kolejnej nowennie, choć wątpiłam czy tak kiepska modlitwa nie obraża Maryi. Zawsze mi się wydawało, że jestem całkiem dobrą katoliczką. Chodzę do kościoła, modlę się przecież... A to, że modlitwa jest najczęściej mechaniczna? Cóż... w końcu ile razy można powtarzać te same słowa.

 

Po krótkim zastanowieniu się nad intencją kolejnej nowenny , stwierdziłam, że poproszę Matkę Bożą o opiekę nad moją rodziną. Ot, tak po prostu, nie mogłam nic innego wymyślić, bo o rzeczy materialne aż wstyd prosić, a niczego więcej mi nie brakuje. Podczas odmawiania części błagalnej zaczęło do mnie docierać, że coś jest nie tak w moim życiu. Od uświadomienia sobie ciężarów swoich wcześniejszych grzechów (łącznie z tym dlaczego coś jest grzechem, bo nie wszystko mogłam zrozumieć), doszłam do tego, że przez lata z wielu najcięższych grzechów nawet nie próbowałam się poprawić. W pewnym momencie wkradło się w moje życie zakłamanie i kompletnie zaślepiło moje działania. Brak szczerości z Bogiem? On i tak wie wszystko. Najgorszy jest brak szczerości z samym sobą. Rzeczy, które się wypiera i pomimo uczucia, że coś jest nie tak, nie chce się nad nimi zastanawiać, żeby nie zobaczyć prawdy. Na początku części dziękczynnej, w pełni świadoma swoich braków i ogromu swoich grzechów, kompletnie załamana i przerażona ułudą wcześniejszego życia przystąpiłam do spowiedzi generalnej. Zaczęłam uczyć się swojej religii od nowa. Uczyć się modlić. Zauważyłam też, że mój mąż zaczął się modlić wieczorami. Wcześniej rzadko mu się to zdarzało. Ale nie dziwi mnie to, przecież prosiłam Maryję o opiekę nie tylko nade mną.
23 marca skończę kolejną już nowennę i wiem, że od 24-go zacznę następną. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez różańca. On uczy szczerej i prawdziwej miłości, uczy żyć. Także jeśli ktoś ma wątpliwości, czy zacząć nowennę, mogę śmiało powiedzieć: nie wahaj się. Początki są trudne, ale efekt przewyższy wszystkie oczekiwania. Nie wiem, czy spełnią się Twoje intencje, ale ta modlitwa na pewno da Ci prawdziwe szczęście.
Anna

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Rodzina Fri, 25 Mar 2016 05:59:45 +0000
Magdalena: To był cud ! /zdrowie/item/154-to-byl-cud.html /zdrowie/item/154-to-byl-cud.html

Nowenna Pompejańska świadectwa 8W 2005 roku mąż mojej siostry został przewieziony do szpitala z marskością wątroby.
Lekarz prowadzący powiedział, że nie ma żadnej nadziei. Trzy dni później zapadł w śpiączkę. Lekarze twierdzili, że nie przeżyje nocy. Moja siostra została przy nim. Całą noc modliła się na różańcu w szpitalnej kaplicy o zdrowie męża.
Następnego dnia chory wybudził się ze śpiączki. Wbrew temu co mówili lekarze, szwagier zamiast umrzeć, z każdym dniem czuł się coraz lepiej i odzyskiwał zdrowie.

Po roku doszedł do całkowitego zdrowia.  Lekarze są zaskoczeni i nie mają na to żadnego wytłumaczenia.
Szwagier się nawrócił.  Wrócił do Kościoła po 25 latach.
Wkrótce przyślę Państwu oświadczenie od lekarza prowadzącego, którego zdaniem odzyskanie zdrowia przez chorego było niczym cud.
Mam nadzieję, że ta historia pozwoli wielu ludziom zrozumieć, że Matka Boża wylewa na nas swoje błogosławieństwa, tylko musimy ją o to szczerze poprosić.

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Zdrowie Wed, 02 Mar 2016 08:22:35 +0000
Rafał: Uzdrowienie dziecka /zdrowie/item/153-uzdrowienie-dziecka.html /zdrowie/item/153-uzdrowienie-dziecka.html

nowenna pompejańska 55Dzień dobry. Chciałbym napisać w odniesieniu do czegoś, czego ja i cała moja rodzina nie rozumiemy, ale uważamy za cud.
Wydarzyło się to siedem lat temu.   Mój brat i jego żona mają dziecko – chłopiec miał wtedy 8 lat. Był zdrowym i pogodnym dzieckiem, ale któregoś dnia zaczął się strasznie dusić i trafił do szpitala.   Diagnoza była straszna. Ciężka niewydolność serca. Poważne zagrożenie życia i być może konieczny przeszczep.

Wszyscy byliśmy załamani i tacy bezradni. Rozpacz rodziców i przerażająca myśl o tym, co czeka ich dziecko w pokonywaniu choroby i jak będzie musiało cierpieć – odebrała im zupełnie siły.
Któregoś dnia do zapłakanych rodziców chłopca podeszła jedna z pielęgniarek. Sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła z niej różaniec. Oto najlepszy z lekarzy, jakich spotkałam w swojej 30 - letniej praktyce zawodowej – powiedziała. Módlcie się na nim, zawierzcie Matce Bożej, a przekonacie się o jego niezwykłej skuteczności.

Mój brat i jego żona już następnego dnia zaczęli się modlić. Codziennie w samochodzie przed budynkiem szpitala odmawiali różaniec, prosząc Maryję o zdrowie dla ich dziecka.

Po kilku dniach opowiadali, że dostali znak z nieba. Modląc się w pochmurny, deszczowy dzień, nagle dostrzegli jak z małej dziury w chmurach wyjrzało słońce, rzucając swoje promienie na budynek szpitala.

Po trzech godzinach dowiedzieli się, że chłopiec ma „tylko" zapalenie mięśnia sercowego i za kilka tygodni wróci do zdrowia.

Różaniec jest naprawdę cudotwórcą ! Módlcie się na różańcu. Matka Boska nie zawiedzie Was. Nasza Pani nie zawodzi. Ona jest prawdziwa.

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Zdrowie Sat, 30 Jan 2016 18:24:50 +0000
Monika: Wypadek samochodowy /zdrowie/item/152-wypadek-samochodowy.html /zdrowie/item/152-wypadek-samochodowy.html

Nowenna Pompejanska 88Chciałabym dać świadectwo cudu, którego kiedyś byłam świadkiem.  12-letnia córka moich sąsiadów uległa ciężkiemu wypadkowi, została potrącona przez samochód. Uderzenie było tak silne, że dziecko zostało wyrzucone kilkanaście metrów od miejsca wypadku. Upadając dziewczynka uderzyła głową o krawężnik. Czaszka popękała jak skorupka jajka.
Podjęto dramatyczną walkę o życie dziecka, ale lekarze nie dawali nadziei. Powiedzieli, że w każdej chwili może nastąpić zgon.


W wyniku ciężkiego urazu głowy dziewczynka zapadła w śpiączkę.  Z każdym dniem stan dziecka pogarszał się. Któregoś dnia lekarz powiedział, że być może wkrótce trzeba będzie podjąć decyzję o pobraniu narządów do przeszczepu.  Matka dziecka słysząc te słowa, osunęła się na ziemię i straciła przytomność.
Ksiądz, który udzielał dziewczynce sakramentu namaszczenia, płakał razem z rodzicami.  Nie kazał jednak tracić nadziei i prosił, aby życie córki powierzyć Matce Bożej.  Dał rodzicom swój stary, drewniany różaniec i zachęcił ich do odmawiania Nowenny Pompejańskiej, która jest najsilniejszą modlitwą do Maryi.
Każdego dnia rodzice płakali i modlili się oczekując konkretnych łask od Pana Boga przez wstawiennictwo Matki Bożej.
Dokładnie w 27 dniu modlitwy, czyli w ostatni dzień części błagalnej Nowenny Pompejańskiej dziecko wybudziło się ze śpiączki.  Euforia wśród lekarzy i rodziny nie miała granic.
Jakiś czas po wybudzeniu dziewczynka miała sen.  Obok jej łóżka w towarzystwie dwóch aniołów stała uśmiechnięta Matka Boża.  W ręce trzymała stary, drewniany różaniec.  Gdy opowiadała o tym rodzicom, jej mama wyciągnęła z torebki różaniec i spytała; „Taki różaniec ?" Taki sam mamo – odpowiedziała dziewczynka.
Dzięki wierze rodziców i głębokiej miłości do Boga i Maryi dziecko żyje i ma się dobrze.

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Zdrowie Fri, 15 Jan 2016 08:52:39 +0000
Katarzyna: Mój chłopak został księdzem /milosc/item/151-moj-chlopak-zostal-ksiedzem.html /milosc/item/151-moj-chlopak-zostal-ksiedzem.html

Nowenna pompejańska 820 lat temu człowiek, którego bardzo kochałam złamał mi serce.  Byliśmy parą przez dwa lata liceum.  Nasza miłość była taka wyjątkowa, szczera i prawdziwa.  Całymi dniami chodziliśmy trzymając się za ręce.  Rozumieliśmy się bez słów.  Planowaliśmy wspólną przyszłość.
Po maturze, któregoś dnia Marek przyjechał do mnie jakiś zamyślony i powiedział, że odchodzi, że musi wyjechać.  Jak to – spytałam ?  Powiedział tylko, że mnie kocha, ale nie możemy być już razem.


Umarłam wtedy,ale zrozumie mnie tylko ten, kto przeżył to samo co ja.
Któregoś dnia moja babcia podsunęła mi pewną modlitwę i kazała się modlić. Była to Nowenna Pompejańska, która ponoć działa cuda w życiu modlącego się.
Na początku wydawało mi się to śmieszne, ale postanowiłam spróbować. Zaczęłam się modlić. Każdego dnia prosiłam Maryję, aby powrócił do mnie chłopak, który jest całym moim światem.
Odmówiłam jedną Nowennę, potem kolejną i jeszcze kolejną - ale chłopak nie wrócił !
Mijały lata...W pracy poznałam fajnego faceta. Zakochaliśmy się w sobie. Po dwóch latach znajomości wzięliśmy ślub. Mamy dwie wspaniałe córki i jesteśmy dobrym, zgodnym i szczęśliwym małżeństwem.
W tym roku przypadła 20 rocznica zakończenia liceum. Zorganizowano z tego tytułu zjazd absolwentów. Nie chciałam iść, ale mąż  twierdził, że nie wypada tam nie być. Tak naprawdę bałam się spotkać Marka. O czym miałabym z nim rozmawiać ? I po co ?
Liczyłam na to, że może nie przyjdzie. Ale przyszedł. Nogi się pode mną ugięły, gdy go zobaczyłam. On był księdzem!  Mój chłopak został duchownym. Wyszłam na balkon złapać tchu. Poszedł za mną. Przepraszam Kasiu... Kochałem Cię całym sercem, ale jeszcze bardziej kochałem Boga - powiedział. Byłem tchórzem, bo nie potrafiłem powiedzieć Ci tego w oczy. Przez te 20 lat, codziennie prosiłem Boga o szczęśliwe życie dla Ciebie. Czy wybaczysz mi kiedykolwiek ? – zapytał. Wybaczyłam... Zrozumiałam też dlaczego moje Nowenny Pompejańskie nie zostały wysłuchane. On należy do Boga, nie do mnie. Chciałam mu go zabrać, a jego przeznaczenie było zupełnie inne.

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Miłość Sat, 19 Dec 2015 17:34:01 +0000
Bogdan: Trąba powietrzna /inne/item/150-traba-powietrzna.html /inne/item/150-traba-powietrzna.html

Nowenna Pompejańska 3Od kiedy sięgam pamięcią moja żona zawsze wieczorem odmawiała różaniec.

Z czasem wciągnęła w swoje praktyki nasze dwie dorastające córki. Próbowała też i mnie namówić, lecz zawsze odpowiadałem jej, żeby te swoje „gusła i zabobony" zachowała dla siebie.  Z ironicznym uśmiechem mówiłem, że to jest dobre, ale dla starych bab w moherowych beretach.

Kilka lat temu przez naszą miejscowość przeszła trąba powietrzna. Olbrzymi, wysoki i szeroki lej było widać z kilku kilometrów. Gdy zorientowaliśmy się, że idzie w naszą stronę, krzyknąłem, aby wszyscy zeszli do piwnicy.

Nasz dom był stary, wymagający solidnego remontu. Konstrukcja dachu już przy mniejszych podmuchach wiatru wydawała nieprzyjemne odgłosy.
Teraz się okaże, ile warte były Wasze modły – powiedziałem.  Nagle zaczęło strasznie wiać.  Żona z córkami płakały i modliły się.  Wszędzie było słychać odgłosy łamiących się drzew i tłuczonego szkła.  To było nie do zniesienia.
Gdy wiatr ustał zaniepokojeni wyszliśmy na zewnątrz.  To co zobaczyliśmy przerosło nasze wyobrażenia.  Cała wieś wyglądała jak po wojnie. Połamane drzewa, zniszczone samochody, pourywane dachy.  Z kilkudziesięciu domów w naszej wsi ocalał tylko jeden.  Ocalał, nasz stary dom.
Był zupełnie nietknięty przez żywioł.  Co dziwne, nawet kosz na śmieci się nie przewrócił.  Na tyle było to niezwykłe, że sprawą zainteresowały się lokalne media.
Zrozumiałem, że tego dnia Matka Boża zarzuciła na nas swój płaszcz ochronny.
Teraz już wiem, że trąba powietrzna nie była przypadkiem, lecz pobudką dla mnie do powrotu do Boga i Matki Najświętszej.

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Inne Fri, 11 Dec 2015 06:51:10 +0000
Renata: Guz mózgu /zdrowie/item/149-guz-mozgu.html /zdrowie/item/149-guz-mozgu.html

nowenna pompejańska 1Jesienią 2013 roku u mojego 20 – letniego syna wykryto guza mózgu. Niestety operacja nie była możliwa. Powiedziano nam, że nie można nic zrobić.

Guz był zbyt głęboko umiejscowiony. Lekarze odarli nas z nadziei. Młody, dotychczas zdrowy człowiek, nagle dowiedział się, że ma przed sobą jeszcze tylko kilka miesięcy życia.
Pękało mi serce patrząc na rozpacz mojego dziecka. Wszystkie plany jakie miał na życie legły w gruzach.


Jestem osobą wierzącą, dlatego swoje nadzieje upatrywałam w Bogu. Postanowiłam modlić się do Niego o zdrowie syna przez wstawiennictwo NMP.
Czym prędzej przystąpiłam do odmawiania Nowenny Pompejańskiej, o której usłyszałam na jednym z niedzielnych nabożeństw. To bardzo trudna i długa modlitwa trwająca 54 dni. Kończą ją tylko nieliczni. Byłam jednak w tak trudnej życiowej sytuacji, że oprócz Nowenny Pompejańskiej odmawiałam jeszcze Koronkę do Miłosierdzia Bożego.
Trzy tygodnie po skończeniu Nowenny, syn miał badanie głowy tomografem komputerowym. I nagle stał się cud ! Rak zniknął ! Lekarze długo nie mogli nam wyjaśnić co się stało. W końcu powiedzieli , że być może silny, młody organizm zwalczył nowotwór. Ale ja wiem jaka jest prawda...Bóg wysłuchał moich modlitw...Matka Boża wybłagała u Niego zdrowie dla mojego syna.
Gdy otrzymaliśmy wynik powtórnego badania, upadłam na kolana i ze łzami w oczach dziękowałam Maryi za dar życia dla mojego ukochanego dziecka.

]]>
Zdrowie Sat, 28 Nov 2015 16:43:19 +0000
Joanna: Modlitwa o miłość /milosc/item/148-modlitwa-o-milosc.html /milosc/item/148-modlitwa-o-milosc.html

Nowenna Pompejańska świadectwa1Nowennę pompejańską zaczęłam odmawiać w intencji spotkania odpowiedniego mężczyzny. Miałam 34 lata. Byłam samotna od prawie 10 lat. Po tym jak kiedyś zostałam skrzywdzona przez bliską mi osobę nie potrafiłam przez te wszystkie lata nikomu zaufać. Z czasem jednak zaczęła doskwierać mi samotność. Stała się wręcz nie do zniesienia.

Byłam dziwakiem, który chodzi tylko do pracy, wraca z niej i nie ma się do kogo odezwać.

Pewnego dnia przypadkowo w internecie trafiłam na stronę o Nowennie Pompejańskiej. Ludzie opisywali tam swoje niezwykłe historie związane z tą modlitwą. Postanowiłam, że ja też spróbuję.
Mniej więcej w połowie części błagalnej w pracy pojawił się nowy pracownik. Młody, przystojny, inteligentny mężczyzna. Widziałam jak koleżanki „ślinią" się na jego widok. Ktoś taki jak ja nie miałby szans u takiego faceta.
Mijały dni, potem tygodnie, a ja wciąż modliłam się do Matki Bożej Pompejańskiej. Dzień po zakończeniu Nowenny śniło mi się, że Matka Boża okrywa mnie jakąś białą szatą. Jeszcze tego samego dnia ten fajny facet z naszej pracy o imieniu Robert zaprosił mnie na lunch.
To wszystko działo się dwa lata temu. Dzisiaj Robert jest moim chłopakiem. Za kilka miesięcy planujemy ślub.
Dziękuję Matko Boża za wszystkie błogosławieństwa otrzymane przez Twoje wstawiennictwo. Teraz każdego dnia staram się robić coś dobrego dla ludzi, którzy są wokół mnie i unikam grzechu.

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Miłość Fri, 20 Nov 2015 18:32:07 +0000
Marek: Cudowne uzdrowienie /zdrowie/item/147-cudowne-uzdrowienie.html /zdrowie/item/147-cudowne-uzdrowienie.html

Nowenna Pompejańska świadectwa 2Byłem świadkiem tak wielu rzeczy, od kiedy zacząłem odmawiać różaniec, ale najbardziej zadziwiające było uzdrowienie małego, śmiertelnie chorego dziecka w kilka tygodni.
Ojciec dziecka jest moim przyjacielem. Któregoś dnia przyjechał do mnie załamany, mówiąc, że u jego syna rozpoznano ciężką, genetyczną i nieuleczalną chorobę prowadzącą do całkowitego kalectwa, a potem śmierci. Rozpacz rozrywała mu serce. Nie wiedziałem co mam mu powiedzieć.

Następnego dnia kupiłem ładny, drewniany różaniec na sznureczku.  Poprosiłem miejscowego księdza, aby go poświęcił.  Następnie udałem się do mojego przyjaciela i jego żony.
Oboje byli ateistami, ale w zaistniałej sytuacji chciałem ich przekonać, aby chociaż spróbowali uwierzyć.
Nauka, w którą tak święcie wierzyliście zawiodła Was – powiedziałem.  Jedyne co Wam pozostało, to modlić się o życie synka – dodałem.
Wyjąłem z kieszeni różaniec i położyłem na stole..  Następnie opowiedziałem jak się na nim modlić i wyszedłem z domu.
Kilka tygodni później zadzwonił telefon.  Był to mój przyjaciel. Płakał tak mocno, że nie był w stanie opanować emocji.  Co się stało ? - zapytałem, zaniepokojony.  Choroba się cofnęła – powiedział.  Lekarze nie są w stanie tego racjonalnie wytłumaczyć.  Modliliśmy się codziennie na różańcu, który nam przywiozłeś, i Bóg nas wysłuchał – dodał szlochając.
Od tego wydarzenia minęło kilka lat.  Dziecko wróciło do zdrowia.  Rodzina się nawróciła.  W każdą niedzielę widzę jak bardzo dziękują Bogu za otrzymane łaski.

]]>
woj.bilinski@gmail.com (wojbil) Zdrowie Sat, 14 Nov 2015 19:35:44 +0000